aplikacja mobilna

IO

All Star Blast

21 OCEN | OCENA: 3

O tej grze

Dobre pomysły nie starzeją się. „Ubisoft All-Star Blast!” przypomina „Bombermana” z 1983 roku. Świetny pomysł na zabawę wysadzanie rywali ubrano jednak we współczesną szatę graficzną. Ponadto umożliwiono graczom rywalizacje w sieci z 99 innymi osobami.

Oryginał powstał w japońskiej firmie Hudson Soft w czasach komputerów ośmiobitowych. Gracz krążył po labiryncie pełnym niewielkich murków i podkładał bomby, które po kilku sekundach wybuchały. W ten sposób niszczył murki i torował sobie drogę przed siebie, a także… polował na swoich przeciwników. Celem zabawy było bowiem wysadzenie wszystkich rywali i pozostanie na planszy jako jedyny zwycięzca.

W „Ubisoft All-Star Blast!” cel jest dokładnie taki sam. Zmienił się labirynt. Teraz jest naprawdę duży, nie mieści się w całości na ekranie. Ba, nie zmieściłby się nawet na dziesięciu monitorach. I nic w tym dziwnego! W podstawowym trybie w rywalizacji bierze udział aż stu zawodników. Za niektórych z nich opowiadają inni gracze, resztę kieruje sztuczna inteligencja. I wszyscy chcą zrobić dokładnie to samo – wyeliminować swoich przeciwników. Zabić wszystkich co do jednego.

Sterowanie w All-Star Blast nie jest szczególnie skomplikowane. Do poruszania bohaterem służą klawisze kursora, do tego dochodzi spacja, która umożliwia pozostawienie bomby. Po kilku sekundach wybucha ona, niszcząc kruche murki oraz znajdujących się w pobliżu przeciwników (co oznacza, że trzeba szybko zwiać i ukryć się w bezpiecznym miejscu). Po pewnym czasie, kiedy graczy ubywa, plansza zaczyna się kurczyć niczym w najpopularniejszych sieciowych strzelaninach. To zmusza pozostających przy życiu do rywalizacji. Twardej i bezlitosnej.

Niekiedy z rozwalonych murków wypadają boostery. To niewielkie ikonki, które warto zbierać. Dostarczają dodatkowych żyć, zwiększają zasięg eksplozji bomb, a także ich ilość. Na początku rozgrywki w All-Star Blast można bowiem podłożyć tylko jeden ładunek. Kolejny pojawia się dopiero po wybuchu tego poprzedniego. Z czasem jednak gracz może mieć więcej bomb i w ten sposób skuteczniej walczyć ze swoimi przeciwnikami. Zabudować ich, odciąć im drogę ucieczki, albo tak ustawić ładunki, by doprowadzić do reakcji łańcuchowej. Do wyboru, do koloru!

Autorzy gry zadbali o dodatkowe atrakcje. Największą jest olbrzymi wybór postaci i ich skórek. Tytuł mówi prawdę – w  „Ubisoft All-Star Blast!” pojawiają się wszystkie największe gwiazdy gier firmy UbiSoft, od przesłodkich kórlików po komandosów z taktycznych strzelanek. Pierwszego z nich dostaje się za darmo. Kolejnych trzeba jednak odblokować, oglądając reklamy bądź wydając zarobione podczas gry wirtualne pieniądze. Warto, bo naprawdę fajnie gra się swoim ulubionym bohaterem.

Do tego dochodzą oczywiście dodatkowe atrakcje, w które obfitują wszystkie współczesne gry. Tu pojawiają się chociażby różne klasyczne scenerie czy cztery zmodyfikowane tryby rozgrywki, ograniczające planszę i czyniące zabawę jeszcze bardziej intensywną. I przyjemną. Bo „Ubisoft All-Star Blast!” naprawdę wciąga. Satysfakcja z wyeliminowania wszystkich przeciwników z planszy jest olbrzymia.

tagi dla tej gry

aplikacja mobilna